Ludzie tracą rozum a portfele się odchudzają, czyli świąteczna gorączka

Ludzie tracą rozum a portfele się odchudzają, czyli świąteczna gorączka



Nie da się ukryć, że okres świąteczny, czy raczej ten przedświąteczny, rządzi się swoimi prawami. Brak miejsc parkingowych, strach przed wejściem do marketu po zwykłe bułki na śniadanie, tłum ludzi, wielki bałagan i masa stresu....tak, niewątpliwie to bardzo świąteczny klimat. 

Przyznam, że należę do osób, które sklepy na kilka dni przed świętami omijają szerokim łukiem.  Wszystkie prezenty kupuje o wiele wcześniej, niektóre nawet w lipcu, bo hej, trafiła się niesamowita przecena! Niestety, większość ludzi właśnie w grudniu przypomina sobie o tym, że przecież tyle trzeba kupić i zaczyna się, świąteczny szał. Jak go przeżyć?

Myślę, że jako osoba, która pracuje w galerii handlowej spokojnie mogłabym napisać książkę o tym, co początek grudnia robi z ludźmi. A ponieważ czasami warto powiedzieć coś krótko, zwięźle i na temat, powiem tylko, że ludzie gubią zdrowy rozsądek. Oczywiście gdy tylko święta miną zostanie on odnaleziony przez jakieś 99% społeczeństwa. Czy tylko ja uważam, że powinniśmy go lepiej pilnować? No halo, przecież gubienie czegoś nie jest fajne!

Oczywiście to zrozumiałe, że sklepy robią wszystko, żebyśmy weszli do środka i zafundowali naszym portfelom jak największą dietę. Atrakcyjne towary na niesamowitych przecenach, pełno reklam i niemal wciskanie rzeczy klientowi. Nie ukrywajmy, właśnie tak bardzo często to wygląda. Moja rada? Grzeczne mówienie "nie", nawet po raz setny jednego dnia, i stanowcze trzymanie się ustalonego wcześniej planu. 


W sumie chyba nie ma sprawdzonego sposobu na pozbycie się świątecznej gorączki. Bo przyznajmy szczerze, ile lat pod rząd obiecywaliśmy sobie w myślach "w przyszłym roku zrobię wszystko wcześniej". No a kończyło się bieganiem po sklepach na dzień przed Wigilią, no bo jak mogłam zapomnieć o setnym opakowaniu świątecznych serwetek.

Przyznam szczerze, że sama nie raz w tą gorączkę już popadłam, bo czasami naprawdę nie da się inaczej. Potrafię wejść do sklepu bo butelkę wody a wyjść z dwoma siatkami wypełnionymi po brzegi świątecznymi dekoracjami, czy kolejnymi parami świątecznych skarpetek. Taka już jestem, ale z roku na rok coraz bardziej staram się z tym walczyć i twardo trzymam się zrobionej wcześniej listy rzeczy potrzebnych.

Ale wiecie, co jest najbardziej przykre  w świątecznej gorączce? Że biegając po sklepach w pogoni za kolejnymi promocjami zapominamy o trzech bardzo ważnych rzeczach.
Rodzina.
Czas.
Miłość.
Zapominamy o tym, żeby poświęcić czas swojej rodzinie i okazać jej miłość. A przecież święta to idealny moment na to, żeby pokazać bliskim bardziej niż zwykle, jak bardzo cenna jest dla nas ich obecność, jak bardzo cenni są oni sami. Więc może warto odpuścić sobie jedną promocję, żeby spędzić trochę czasu w inny sposób?


Mam nadzieję, że Wy, w okresie świątecznej gorączki, nie staniecie się zbyt surowym trenerami personalnymi dla swoich portfeli i będzie pamiętać, o tak błahej rzeczy jak uśmiech, nawet jeżeli ma być skierowany do obcej osoby :) Niech los zawsze wam sprzyja w trakcie wypraw do sklepów.
Buziaki lemoniaki xx


Ulubione świąteczne filmy

Ulubione świąteczne filmy



Podczas zimowych wieczorów wielu z nas lubi zakopać się pod kołdrą w swoim pokoju, z towarzystwem lub bez i obejrzeć jakiś film. Oczywiście w okresie świątecznym z pewnością każdy z nas lubi sięgnąć po coś właśnie z tej kategorii. Dlatego dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami lista moich ulubionych świątecznych filmów bez których nie wyobrażam sobie tego czasu w roku.


1. Kochajmy się od święta (2015)




2. Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta (2017)




3. Święta Last Minute (2004)




4. Holiday (2006)




5. Chłopak na święta (2004) 




6. Uwierz w święta (2015)




7. Święta do poprawki (2014)




8. Zawód święty Mikołaj (2001) 




9. Jack Frost (1998)




10. Listy do M (2011)




11. Listy do M 2 (2015)




12. Listy do M 3 (2017)




13. Grinch: świąt nie będzie (2000)




14. To właśnie miłość (2003)




15. Śnięty Mikołaj (1994)







Christmas TAG

Christmas TAG



Hej kochani! Po zimowym tagu zasypaliście mnie pytaniami, kiedy pojawi się kolejny i prosiliście, żebym nie kazała czekać Wam aż do wiosny. Przeszukałam więc internet i dzisiaj zapraszam na kolejny post tego typu, tym razem poświęcony typowo świątecznej tematyce.


1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
Z roku na rok zaczynały się one w innym terminie, ponieważ wszystko zależało od tego, kiedy pojawiało się wolne w szkole. Jednak najczęściej porządki i dekorację domu rozpoczynam przynajmniej tydzień przed świętami.


2.  Posiadasz kalendarz adwentowy? 
Myślcie co chcecie, ale nawet dla takiego przeciwnika czekolady jak ja, otwieranie tych okienek każdego dnia to niesamowita frajda, więc tak, zawsze posiadam taki kalendarz.


3. Jakie są twoje ulubione świąteczne filmy?
Jest ich cała masa,pierwsze co przyszło mi do glowy to Holiday, ale więcej o moich ulubionych świątecznych filmach pogadamy w jednym z kolejnych postów.

4. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
To chyba nie zmienia się nigdy. Zawsze od rana wielkie zamieszanie w kuchni, potem szykowanie wieczerzy. Oczywiście nie może zabraknąć odświętnego ubrania się zanim zasiądziemy przy stole. No i chyba jak w każdej rodzinie dzielimy się opłatkiem, siadamy do jedzenia przy kolędach lecących w tle. Potem już prezenty i wspólnie spędzony wieczór.


5. Co najbardziej lubisz w świętach?
Zdecydowanie atmosferę. Święta to taki czas, gdzie wszystko chociaż na chwilkę się zatrzymuje i pozwala nam cieszyć się z takich drobnych rzeczy, na które niestety często nie mamy czasu w normalne dni.



6. Jakie są twoje ulubione świąteczne piosenki?
Kocham świąteczną muzykę, dlatego ulubionych piosenek mam pełno. Więc zapraszam  zainteresowanych do przesłuchania mojej playlisty.


7. Jaką będziesz mieć w tym roku choinkę?
Niestety sztuczną i niestety ubraną przez mamę, która zawsze ma swoja wizję i nie dopuszcza nikogo innego. Jeżeli chodzi o kolory ozdób, padło na srebro i niebieski.


8. Jaki jest twój ulubiony zapach świąteczny?
Pomarańcze, pierniki, wanilia i cynamon.


9. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
To chyba najtrudniejsze pytanie jak dotąd, bo ja kocham chyba wszystkie kolory lampek. Od białych, przez fioletowe aż do żółtych czy tych mieniących się na wiele kolorów na raz.


10. Odliczasz dni do świąt?
Myślę, że właśnie poprzez kalendarze adwentowe to robię.


11. Jak wygląda Twój pokój podczas okresu świątecznego?
Bardzo świątecznie, oczywiście. Mnóstwo ozdób, lampek i wszystkiego innego. Bez obaw, post o dekoracji mojego pokoju na pewno również się pojawi.






Recenzja: Wibo neutral eyeshadow palete + swatche

Recenzja: Wibo neutral eyeshadow palete + swatche



Hej kochani. W dzisiejszym poście podzielę się z Wami swoją opinią na temat kolejnego kosmetyku, tym razem palety z cieniami. Wibo neutral eyeshadow to paletka dostępna w Rossmannie, jej cena wynosi ok. 35 złotych.

Paleta zawiera 15 cieni w naturalnych kolorach ziemi dopasowanych do każdego rodzaju urody. Znajdujemy tam zarówno jasne jak i ciemne maty a do tego masa czerni, grafitów i brązów w tonacji rozświetlającej. Dzięki takiemu zestawieniu kolorów możemy wykonać zarówno naturalny, dzienny makijaż jak i mocniej podkreślić oko na wieczór.

Producent zapewnia nas, że wysoka jakość cieni gwarantuje nam zarówno trwałość jak i doskonałe krycie.

Opakowanie jest niezwykle proste, lekkie i funkcjonalne. Wykonane z kartonika, mimo to prezentuje się naprawdę ciekawie. Do tego w środku wbudowane jest lusterko, co niezwykle ułatwia pracę z paletą.


Trzeba przyznać, że pigmentacja cieni pozytywnie mnie zaskoczyła, ponieważ jest ona utrzymana na naprawdę wysokim poziomie. Każdy, nawet najjaśniejszy kolor, niemal od razu jest widoczny na naszej powiece. Zauważalne jest jednak, że pigmentacja w cieniach perłowych wypada trochę lepiej niż w przypadku matowych.

Podczas aplikacji niestety okazało się, że cienie delikatnie się osypują. Jeżeli jednak chodzi o samą pracę z cieniami, ich blendowanie czy rozcieranie, to przebiega ona bez najmniejszych problemów. Słyszałam także, że po jakimś czasie cienie zbierają się w grudki, jednak ja nie zauważyłam tego u siebie, więc może to być zależne od budowy powieki.

Jeżeli chodzi o trwałość tu mogłoby być lepiej. Nie jest to jednak produkt z wysokiej półki cenowej, więc nie możemy oczekiwać zbyt wiele. Z pomocą przyjdzie nam dobra baza pod cienie. Zmywanie cieni nie stanowi jednak problemu, w starciu z wodą przegrywają niemal od razu. 

Podsumowując, kolory dostępne w palecie są naprawdę pięknie i ładnie ze sobą grają. Nie jest to jednak produkt, który zachwyci osoby, które miały doczynienia z kosmetykami z droższej półki, ponieważ zwyczajnie będą nim rozczarowane. Jest to jednak idealna paleta dla przeciętnej nastolatki, która lubi się malować lub dla tej, która dopiero stawia pierwsze kroki w zabawie z cieniami.


Książki na zimowe wieczory

Książki na zimowe wieczory



Hej kochani! Mówi się, że powinno oceniać się książek po okładce, niestety, przyznaje się bez bicia, zimą robię to zdecydowanie za często. Ale jakoś tak ogromnie ciągnie mnie właśnie do tych lektur, które już swoją okładką mówią "w środku znajdziesz coś świątecznego, niesamowita historia miłosna z padającym w tle śniegiem". No więc ja, niepoprawna romantyczka, od razu po taką książkę muszę sięgnąć. No bo przecież która z nas nie marzy o przeżyciu świątecznej miłości, prawda? Więc serdecznie zapraszam Was do przejrzenia moich ulubionych tytułów, wprost idealnych na zimowe wieczory ;) 











Recenzja: essence velvet matt

Recenzja: essence velvet matt



Mówi się, że czerwone usta to klasyka a do tego kwintesencja kobiecości. A do tego kolor ten niesamowicie kojarzy się ze świętami, czyli czasem, który już niedługo do nas zawita. Z tego właśnie powodu dzisiaj przychodzę do Was z recenzją pomadki z Essence, którą możecie dostać w Naturze, za ok. 10 zł.

W mojej kosmetyczce znalazł się kolor o numerze 07 Silky red. Jest to czerwień, która przywodzi na myśl zarówno odcień truskawki jak i tą typową "strażacką czerwień".

Na opakowaniu znajdujemy jedynie podstawowe informacje o produkcie. Jest to długotrwała, jedwabista pomadka z wykończeniem miękkiego matu. Nie ma żadnych obietnic czy większych zapewnień ze strony producenta.

Po otwarciu pomadki od razu czuć jej przepiękny zapach, który niestety ciężko jest mi opisać. Momentami przywodzi on na myśl czekoladę, innym razem wanilię a czasami owoce lub budyń. Niestety, można również wyczuć niezwykle sztuczne nuty. 

Jeżeli chodzi o pigmentację to jest ona utrzymana na dość wysokim poziomie. Potrzeba naprawdę niewiele produktu, żeby całkowicie pokrył on nam całe usta. Aplikator dodatkowo ułatwia nam dokładne pomalowanie ust dzięki czemu nie jest konieczna konturówka. 

Niestety ogromnym minusem jest trwałość pomadki. Nie zasycha ona na naszych ustach, przez co łatwo się odbija. Najbardziej jednak zdziwił mnie fakt, że przy czymś tak zwykłym jak dłuższa rozmowa pomadka niemal całkiem zniknęła z moich ust. Dlatego mimo, że produktu jest dość dużo to przez słabą trwałość jego wydajność również spada.

Podsumowując, tym co najbardziej zachwyciło mnie w tym produkcie jest jego niesamowity kolor. Niestety kiepska trwałość sprawia, że średnio nadaje się on na noszenie go na codzień, co jest wielką stratą. Sama używam tej pomadki tylko do zdjęć, czyli w sytuacjach gdy nie oczekuję, że utrzyma się na ustach przez chociaż godzinę. Dlatego z przykrością muszę stwierdzić, że produkt ten nie jest wart kupienia, jeżeli szukacie czegoś, co spokojnie może towarzyszyć Wam w codziennym życiu.




















Copyright © 2014 Lemonowykitkat , Blogger